Producenci

Informacje

PrestaShop

Newsletter

Aktualności

Posted by
Klątwa Parkera – o problemach z rzetelną oceną wina

Niedawna degustacja win ekologicznych w Rotterdam Wine Barze (przy ulicy Chmielnej w Gdańsku) spowodowała, że ponownie przemyślałem sens i sposób oceny win. Wszystko zorganizowano bardzo profesjonalnie, otrzymaliśmy też formularze z gotowymi kryteriami oceny i ilością możliwych punktów. Oparte były na znanym i dość powszechnie przyjętym systemie stworzonym przez krytyka Roberta Parkera.

Czym jest punktacja Parkera


Robert Parker (wikimedia)

System Parkera jest sposobem oceny wina w skali stupunktowej. Według opisu z pierwszego tomu jego Przewodnika (WIG-Press, Warszawa 2000) każde wino na „dzień dobry” dostaje 50 punktów. Pozostałe są przyznawane za wygląd (maksimum 5), aromat (do 15), smak (do 20) i ogólne wrażenie (do 10). Bardzo podobnie był skonstruowany formularz oceny, który otrzymałem na początku testu, ale jeszcze bardziej „techniczny”.

Taki system oceniania jest prawdopodobnie źródłem nieustających zarzutów wobec Roberta Parkera. Wiele z nich daje się sprowadzić do wspólnego mianownika: krytyk ten preferuje produkty w stylu nowoświatowym, niejednokrotnie przeładowane, o komercyjnym charakterze. Oczywiście jest to spore uproszczenie, ale znajduje odbicie w jego metodzie oceny. Warto na przykład zauważyć, że dominują tam kryteria ilościowe. Poziom intensywności, skala, równowaga, czas odczuwania, złożoność. Wszystko to da się policzyć. Kiedy bierze się pod uwagę liczby opisujące wino łatwiej także operować liczbami w skali oceny.

Czego nie widać w ocenie

Oczywiście ten sposób punktowania mówi bardzo wiele o degustowanych winach. Jest jednak niedoskonały (jak każdy inny) i trzeba pamiętać również o tym, czego z tej oceny nie można się dowiedzieć. W pewnym momencie poczułem, że system parkerowski stał mi się całkiem obcy – niemal zupełnie pomija to, co składa się na sztukę wina. Nie chcę, żeby to zabrzmiało pretensjonalnie, ale prawda jest taka, że właśnie tego oczekuję od dobrego wina i że tego samego oczekuje wielu innych konsumentów, zwłaszcza tych bardziej świadomych z czym mają do czynienia.

Spotkałem podczas testu próbki, którym trudno było obniżyć punktację. Miały dobry kolor, zawierały dużo zapachów i były to zapachy silnie odczuwalne, smak był intensywny i miał wiele składowych, utrzymywał się raczej długo, mierzony w sekundach. Nie było więc jak obniżyć oceny. Ale dlaczego chciałem obniżyć? Ponieważ wszystko to było po prostu źle skomponowane. Aromaty niepoukładane, sąsiadujące ze sobą w przypadkowy sposób, chaotyczne i nierówne otwieranie się, nachalność, brak „gry wstępnej”. Nie miałem w formularzu rubryk, w których mógłbym w jasny sposób zaznaczyć te braki; podobnie było też z zaletami win, które wchodziły ze mną w znakomity dialog. Jak można punktować liczbowo „dialog” wina z degustatorem?

Czytanie dobrych książek, oglądanie dobrych filmów, słuchanie dobrej muzyki i picie dobrych win opiera się na pewnej grze między medium a odbiorcą. Operowanie subtelnościami, umiejętność zakłócenia nudnego przebiegu wypadków jakimś niespodziewanym zwrotem akcji, przeciągnięcia (retardacje), trudna do opisania zdolność jednoczesnego pobudzania intelektu i emocji – to przykładowe cechy dobrej sztuki i są to cechy wyjątkowo trudne do punktowania w jakiejkolwiek liczbowej skali. Z drugiej strony, jeśli potraktować system Parkera sztywno i bezrefleksyjnie, jest prawdopodobne, że hamburger z sieci McDonald's dostałby raczej wysoką ocenę. I to właśnie jest problem.

Dodajmy do tego prosty fakt: w upalne lipcowe popołudnie dałbym królestwo i sto punktów za szklankę prostego, zimnego kabinetta, a wzgardziłbym nawet najlepszym barolo. Dodajmy jeszcze znaną prawdę, że niejedno wino pokazuje ile naprawdę jest warte dopiero przy posiłku. To wszystko nie dyskwalifikuje ocen punktowych, to każe po prostu przyjąć zasadę ograniczonego zaufania.

O ile można Parkerowi zarzucić to i owo, o tyle jego system jest dość jasny w odczycie. Wiadomo jakiego wina się spodziewać, jeśli dostanie u Parkera np. 93 punkty. Co innego, jeśli obywatel Iksiński przyzna te same 93 punkty, bo nie znam ani gustu, ani kryteriów Iksińskiego. Jeszcze trudniej coś ustalić, jeśli decyzję podejmuje gremium np. stu jurorów. W każdym konkursie w obszarze sztuki powiększanie jury prowadzi do uproszczeń, przebijają się dzieła miałkie i bezkonfliktowe. Parker doskonale o tym wiedział i jasno opisał w przywołanym wcześniej przewodniku. Pracował zawsze sam. Powodem zamieszania jest subiektywność oceny w tych sektorach, w których kryteria ilościowe przestają mieć znaczenie, kiedy zaczyna się „rozmowa” dzieła z odbiorcą. Z jednym rozmawia, z innym – nie. Nic nie poradzimy.

Specjalizacja krytyka

test
fot. Sławomir Płatek

Myślę, że techniczna ocena wina jako produktu jest potrzebna. Myślę też, że niektórzy jurorzy lepiej sprawdzają się w roli „laboratoriów” oceniających wino w kategoriach produktu, a inni w roli krytyków sztuki, przyjmujących płynne, niekiedy intuicyjne kryteria – podobnie jak krytycy literaccy czy teatralni. W obu przypadkach konieczne jest jednak, żeby mieć dobre przygotowanie merytoryczne i po prostu być konsekwentnym. Mieć własny styl, niezależnie, czy jest to skala pięciogwiazdkowa, stupunktowa, czy jeszcze inna (lub wyłącznie opisowa).

Podejmując się udziału w jury trzeba przyjąć wspólny system i pracować w nim. Jest to element rzetelnego podejścia do zawodu. Jednak kiedy robię to na własny użytek, coraz częściej mam poczucie, że „hollywoodzkie” podejście, o które posądzam Parkera, jest mi coraz dalsze.

Szczęśliwie jednak degustacja, która sprowokowała ten artykuł, zakończyła się pomyślnie. W ten czy w inny sposób – uczestnicy okazali się w miarę jednomyślni. Wygrało wino ze starego świata (doskonałe Cotes du Rhone Villages), które w dowolnej skali było po prostu najlepsze. Takie spotkania dają poza tym możliwość przeglądu rynku i rozmowy z ludźmi, którzy wiedzą o czym mówią.

Organizatorem testu była redakcja portalu Degustator Magazyn. Swoje wina zaprezentowali przedstawiciele dziesięciu importerów, w tym Wino Tokaj.

Sławomir Płatek