Producenci

Informacje

PrestaShop

Newsletter

Aktualności

Posted by
Winnica Szepsy (Tokaj)

W posiadłości Szepsy oprócz gospodarzy wita nas kot szukający cienia pod bezlistnym krzakiem. Jest już upalnie, na Węgrzech kwiecień bywa podobny do czerwca w Polsce. Tyle, że liści ani śladu i nie ma cienia, więc kot tym bardziej nieprzytomny – na nasz widok ledwo podnosi łeb.

Szepsy jest dużą posiadłością. Winnice rozciągają się na 62 hektarach obejmując obszary na terenie pięciu miejscowości. Są to niemal wyłącznie ziemie wulkaniczne. Przy wejściu do budynku rozłożono sporą kolekcję próbek gleby. Mnóstwo kamieni, można oglądać zarówno skały wylewne, jak i metamorficzne, zdarzają się nawet tufy. Niektóre z nich noszą odciśnięte ślady roślin, być może takich, które od dawna już na Ziemi nie występują. Gdyby zostać tylko przy tej niewielkiej wystawie kamieni, można by spędzić tam znacznie więcej czasu, różnorodność jest naprawdę zaskakująca. Mały raj dla geologa. To jednak dopiero wstęp, bo przecież z tego upalnego podwórza trzeba zejść do chłodnej piwnicy.

Nawet w najcieplejsze dni nie można tu zapominać o kurtce, czasem i o czapce. Różnca temperatur pomiędzy rozgrzaną ulicą a piwnicznym wnętrzem może dochodzić do 15 stopni. Ten szok termiczny powtarza się niemal za każdym razem, kiedy schodzę pod ziemię w węgierskich winnicach. Wejście przypomina jakąś dekorację z filmu fantasy, stylizację na starożytny portal z nieokreślonej epoki.


Piwnica Szepsyego jest zupełnie inna niż Hollokoi. Tu jest jasno, przestronnie, ani grama pleśni na ścianach. Niedopitych win nie wylewa się tradycyjnie, na ziemię między beczkami, tylko do eleganckich kubełków. Wszystko jest poukładane pod linijkę, nawet kolorystyka wnętrza sprawia wrażenie przemyślanej przez jakiegoś designera. Na błyszczącym stole czeka na nas pięć win w eleganckich butelkach o nowym „tokajskim” wzorze (warto dodać, że rodzina Szepsy brała udział w projektowaniu tego kształtu). Starannego wzornictwa dopełniają szklane korki, którymi pozamykano wytrawne egzemplarze.


Do działań promujących nie tylko tę winnicę, ale cały region tokajski należy zaliczyć także powstanie stowarzyszenia Mad (od nazwy miejscowości, w której znajduje się siedziba wytwórni). Do stowarzyszenia należy czternastu producentów prowadzących różnorodne inicjatywy na rzecz marki miejscowych win.


Tak, jak w wielu innych miejscach, także i tutaj stosuje się beczki z węgierskiego drewna. Są to klasyczne barrique (225 litrów), opisane dumnie „Hungarian Oak”. Szepsy używa wyłącznie beczek wyprodukowanych w najbliższej okolicy, dba o to, żeby drewno nie było za mocno wypalane; fermentuje w nich niemal wszystkie wina. Dojrzewanie zależy oczywiście od gatunku, średnio siedem miesięcy. Jak się okazuje, koszt takiej beczki w przeliczeniu na naszą walutę, to około 1300 zł. Naturalnie nie są one jednorazowego użytku, mogą służyć wiele lat, chociaż z biegiem czasu tracą część właściwości. Dlatego Szepsy używa maksymalnie trzyletnich beczek (dokładniej proporcje wynoszą: około 1/3 nowych, 1/3 dwuletnich, 1/3 trzyletnich). Po tych trzech latach barriques wciąż nadają się do użytku, więc można je sprzedać innym winiarzom lub producentom mocnych alkoholi. Nie zmienia to faktu, że użycie drewna podnosi koszty, dlatego jeśli widzę wino w cenie 19 zł. z opisem, że „leżakowało w dębie”, zastanawiam się o co może chodzić. Naturalnie Szepsyego to nie dotyczy.


Posiadłość jest, jak wspomniałem, duża – razem z własnymi i ze skupowanymi owocami przerabia się tu plony z około stu hektarów. Najstarsze z nasadzeń mają powyżej 60 lat, jednak Szepsy nigdy nie produkuje win z krzewów młodszych niż 20 lat (teoretycznie już z trzyletnich można uzyskać całkiem poprawne wina). Podniesieniu jakości służą też inne zabiegi. To m.in. selekcja klonów furminta. Ta odmiana ma taką ilość wersji, że żaden badacz tematu nie jest w stanie ich ogarnąć. Spora część klonów nie ma nawet własnej nazwy, a stale powstają nowe. Furmint jest więc furmintowi nierówny. Szepsy stara się wyselekcjonować własny styl w tym gąszczu, koncentrując się na klonach posiadających luźne, mniej zbite grona. W wytwórni twierdzą, że z takich mają najlepsze efekty, ale należy pamiętać, że na innym kawałku ziemi i w innej beczce skutek mógłby być odmienny. Trzeba jednak przyznać, że drogą długich obserwacji i konsekwentnej kontroli jakości dążą do uzyskania unikalnego stylu. O zabiegach pielęgnacyjnych nie ma sensu się rozpisywać, jest to standardem w każdej dobrze prowadzonej winnicy.


Szepsy to fanatycy późno dojrzewającej odmiany furmint. Mają co prawda winogrona innych odmian, jednak ta jest dla nich najważniejsza. Obecnie (2017) przepisy dopuszczają informację na etykiecie, że wino pochodzi z jednego szczepu, nawet jeśli dodano innego, pod warunkiem, że nie więcej niż 10%. Jednak w winach Szepsy, jeśli opisano je jako „furmint” lub „harslevelu”, to znaczy, że jest to 100%, bez domieszek. Taką przyjęli zasadę.


Szepsy produkuje kilka win wytrawnych, ale tylko jedno gatunku szamorodni i tylko jedno aszu (6 putonowe). Szamorodni jest tu szczególne: bieżący rocznik (2012) zawiera aż 186 gr. cukru w litrze, to tyle co w 6 putonowym aszu (minimum dopuszczone w przepisach dla 6 putonowych tokajów to 150 gr./l.). Jeśli chodzi o tutejsze aszu, jest jeszcze słodsze (rocznik 2008 to 226 gr./l), ma też inną charakterystykę od szamorodnego, co wynika z odmiennej technologii produkcji.


Na koniec warto wspomnieć o wydajności. Jak wszędzie na Węgrzech jest mierzona w tonach z hektara. Szepsy ma bardzo zaostrzone wymagania – znacznie poniżej dopuszczalnych norm. Zbiera od 0,4 do 0,5 tony. Czy jest to odczuwalne? Jakość win jest bez wątpienia wysoka, ale trudno je ocenić, są po prostu za młode. Myślę, że warto im dać trochę czasu i przekonać się samemu. Natomiast gdyby kogoś zakoczyły wysokie ceny win słodkich, zapewniam, że są tyle warte, a Szepsy wie co robi.

Z przyjemnością wychodzę z zimnej piwnicy, choć smak aszu będę czuł jeszcze długo. Zauważam w obejściu mnóstwo powiązanych w snopki gałązek winorośli – częsty na Węgrzech widok, to znakomity opał. Nie zauważam natomiast kota. Trudno się dziwić, jest dopiero południe, robi się coraz goręcej.


Wyrafinowane wina Szepsy można kupić w Polsce w TYM MIEJSCU.

Tekst i zdjęcia: Sławomir Płatek